and what if...?

and what if...?

wtorek, 10 stycznia 2012

Now you're just somebody that I used to know

Samotność nie jest stanem fizycznym. Jest to głęboki stan psychiczny. Można być otoczonym przyjaciółmi lub także żyć po cichu samemu i być równie samotnym. Nie wiem, nie potrafię powiedzieć co jest prawidłowym postępowaniem. Czy udawać szczęście, czy kontemplować ból. Trzeba sobie wybaczyć. To wiem na pewno. Podążając ku upragnionemu celowi trzeba kierować się swoim własnym sumieniem. Mam wrażenie, że całe moje otoczenie ma mnie serdecznie dosyć udając przyjaźń, koleżeństwo. Ostatnio dowiedziałam się śmiesznej rzeczy. Ktoś uważał mnie za siostrę, chciał abym traktowała go jak brata. Śmieszne. Nie wiedziałam, że brata widuje się raz na pół roku. Rozmawia się z nim od czasu do czasu, a zazwyczaj brat tego czasu nie ma. Na moją propozycję spotkania nie odpisuje, czy natychmiast zmienia temat. A ja się na to zgadzam. Ja proponuję spotkania wiedząc, że odpowiedź będzie negatywna. Gdybym wierzyła, że będzie mógł się spotkać nigdy bym nie zapytała o spotkanie. Paradoks dwóch racji równorzędnych. Nie ma szczęścia na tym świecie, nie ma sprawiedliwości. Po co to wszystko skoro nie potrafimy wybaczać? Po co, jesli nie potrafimy zmierzyć się z rzeczywistością, pogodzić się z utratą? Każdy ma swoje problemy innym wara od tego. Ja się nie mieszam, wy sie nie wtrącajcie. Umieramy zawsze i wszędzie. Nikomu nigdy nie jest idealnie wspaniale. Cudownie i niepoprawnie obrzydliwie radośnie. Porozmawiamy dopiero gdy nauczę się kochać i kochając pozwolę odejść. Nie mogę słuchać na około tylko gruchających sobie do ucha ludzi fałszywie wyśpiewujących pod baloknami serenady. Może jest w tym trochę prawdy. Szkoda tylko, że większośc robimy na pokaz. Zróbmy sobie rachunek sumienia. Czy robimy to dla siebie, czy aby inni nam zadrościli? Ja nikogo nie osądzam, to co pisze ma za zadanie osądzić mnie i tylko mnie. Jeśli ktoś znajdzie w tym trochę odwzorowania siebie, to jestem z tego dumna. Nie każdy potrafi przyznać się do własnych błedów, nie każdy ma odwagę.  Będę szczera, ja nie mam. Takie jest moje życie, tak wygląda moje spaczona wizja szcześcia. Mam nadzieję, że się to kiedyś zmieni, ale nie wymagam. Pragnę rozmowy, zrozumienia nawet jeśli to ma być ostatnie spotkanie! Chcę powiedzieć kocham i mieć nadzieję, że ktoś to zrozumie. Chyba tego pragniemy, prawda? Chcemy być rozumiani i wiedzieć, że ma się w kimś oparcie. Nikt nie może być szczęśliwy sam, nawet jeśli pływałby w pieniądzach i miał wszystko czego sobie tylko wymarzył. I choć nie wierzymy w przeznaczenie, twierdząc że jest dla przegranych popatrzym wgłąb siebie, czy tak na prawdę nie zaplanowaliśmy już swojego życia. Dajmy się porwać marzeniom niczym kolorowe liście przez jesienny wiatr...