Zawiodłam się na Tobie. Mimo całej mojej miłości do Ciebie, zawiodłam się na Tobie. Znowu nocami wypłakuję sobie oczy, bo tak chcę Ciebie z wczoraj. Chcę wiedzieć co u Ciebie, chcę się czuć znowu potrzebna. Chcę Cię kochać mimo wszystko, bo tak bardzo potrzebuję Ciebie tutaj przy mnie. Wiele dla mnie znaczysz, nawet teraz. Czasami mam wrażenie, że skończyłam z tym nałogiem związanym z Tobą. Kiedyś Ci na mnie zależało, kiedyś widziałam w Tobie oparcie. Szkoda, ze to wszystko minęło. Zawzięcie szukam jakiegoś rozwiązania, wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji. Katuję siebie sama, wyolbrzymiając Twoje superlatywy. Chcę wierzyć, że każde Twoje słowo było prawdą i pamiętasz o nich. Nie pamiętasz, nawet ośmielę się powiedzieć, że nie chcesz pamiętać. Jestem brudną plamą w Twoim życiorysie, byłam błędem. Lata z Tobą były dla mnie bardzo ważne, a Ty mnie po prostu zawiodłeś. Nie potrafiłam się powstrzymać przed pozwoleniem Tobie zapomnieć o mnie. Tak bardzo się tego bałam. Rujnowało mi to życie. Bo jak ta kretynka przypominałam Tobie o mnie. Wymuszone rozmowy, miłe słowa. Wszystko to było jedno wielkie pieprzenie i sam sobie powinieneś to wszystko potwierdzić. Wszystko czego w tym momencie bym chciała to wiedzieć na czym stoję. O czym mam myśleć. Jak przestać myśleć o Tobie. To jest bardzo nieracjonalne, wręcz głupie - rozpamiętywać to wszystko. Ale to nadal były najlepsze lata mojego życia i chcę je czasami z powrotem. Boję się cholernie samotności i nie chcę być samotna. Dawałeś mi to ciepło, którego potrzebuje każdy człowiek. Bez którego ciężko jest żyć. Muszę się nauczyć żyć sama, bez Ciebie gdzieś z boku. Bo ja wiem, że już nie wrócisz i łudzę się na darmo. Jesteś sobie gdzieś tam, a ja tu, nic dla Ciebie już nie znacząca, dawna i zapomniana osoba, nazywana od czasu do czasu najlepszą przyjaciółką. Tak. Tyle tylko zostało po Tobie we mnie. Ta cholerna pustka, której niczym nie potrafię zapełnić. I to gorące uczucie, o którym wiedziałeś i nadal nie pozwalałeś mi odejść. Teraz ja nie pozwalam sobie oderwać się od Ciebie. Co ja zrobiłam? Raniąc siebie raniłam i Ciebie i pewnie za to mnie tak nienawidzisz. Żałuję wiary w te wszystkie brednie i kłamstwa. Nie w słowa kocham Cie. Tylko w obietnice będzie lepiej. Nie będzie i nigdy nie miało być, to tylko takie puste słowa, żeby nam nie było przykro. Żadne z nas nie potrafiło tego wszystkiego dokończyć, może dlatego, że kiedyś było to dla nas ważne. Byłeś dla mnie wszystkim. Słońcem, deszczem, snem, jawą. Tak bardzo lubiłam budzić się przy Tobie. Rozmawiać nocami, bo nocą wszystko tak pięknie brzmi. Tak bardzo się wtedy oszukiwałam. Ze coś znaczę. Chciałam coś znaczyć. Nie potrafiłam dopuścić do siebie myśli, że te słowa nie są na zawsze. Zawiodłam się też na sobie, a to jest cięższe do zrozumienia niż cokolwiek innego. Tyle przegrać. Przegrać życie. Przegrać przyjaźń. Przegrać przeszłość. Przegrać przyszłość. Przegrać siebie.
o stara
OdpowiedzUsuń