Idę ulicą i wiem, że nie powinnam teraz iść sama. Jestem świadoma tego, że w tym momencie powinnam zadzwonić. Powiedzieć prawdę. Nie odpowiedzieć na proste pytanie -co tam? - wszystko dobrze. Chciałabym w końcu być na tyle silna. Przyznać się do najgorszej rzeczy, którą może zrobić najlepsza przyjaciółka. Powiedzieć: zakochałam się. Nie chcę tego więcej ukrywać. Bo to jest chore, doprowadza mnie do szaleństwa. Doprowadza do tego, że zaczynam nosić wszędzie przy sobie scyzoryk. Cholernie nie podoba mi się ten świat, ten który oglądam. Przez pełne łez oczy, które kochają tylko jeden widok, wąchać świeże deszczowe powietrze nosem, który chce czuć tylko jeden zapach. Dotykać, czuć palcami stronnice książek, choć to nie ten dotyk chciałyby zapamiętać sobie moje dłonie. Zaczynam odnawiać w sobie rządzę świeżej krwi. Mój lewy nadgarstek pokrywa się prostymi, cienkimi liniami, prostopadłymi do siebie. Płaczę. Chusteczka pod ręką alarmuje o upływie cennej substancji tłoczonej przez moje teoretycznie martwe serce. Chcę zapomnieć. Gdy biel chustki całkowicie zostaje pokryta czerwienią odczuwam ulgę. Chorą satysfakcję. Uśmiecham się. Wiem o tym, że gdybym przypadkiem spotkała go teraz na ulicy, wyciągnęła rękę dostałabym nie zły ochrzan. Popatrzyłby się na mnie z bolesną miną i powiedział 'nie odzywaj się, póki te pierdolone szramy nie zejdą' - najczęściej biorę wtedy jego lewy nadgarstek w swoją poranioną rękę, patrzę się na niego i wypowiadam tylko jedno słowo : HIPOKRYTA. Stawiam mu wtedy warunek - jeśli przestaniesz - to ja też. Zgadzamy się na to obydwoje. Jednak po cichu, w zakamarkach swoich pokoi wyciągamy scyzoryki i potajemnie dajemy upust złości. Mam wrażenie, że on mnie też kocha. Czuję prąd, gdy łapie mnie za rękę, mówi do mnie 'słońce', opiekuje się i mówi : zależy mi na Tobie. Jednak wiem, że mimo, że jestem mu bliska jednak to nie ja dostąpię tego zaszczytu spróbować jednej rzeczy, której nigdy nie było mi dane zaznać - smaku jego ust. Nawet jeśli są bardzo blisko. Odwracam głowę, dając mu buziaka w policzek. Kochając go, chwalę każda jego nową dziewczynę. Z reguły są bardzo ładne - on jest przystojny. Czasem tyko mam wrażenie, że widzę ten błysk w jego oczach. Jednak wiem, że mu tego nie powiem. Słowa kocham Cię nigdy nie zostaną przeze mnie wypowiedziane w jego kierunku. Tylko i wyłącznie dlatego, że się po prostu boję...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz