Przemijam. Moja historia powoli dobiega końca, a ja znowu przeżywam jakies błahe rozstanie. Mój światopogląd zmienia sie diametralnie, nie wiem kto jest kim. Nigdy nie miałam uczucia strachu, czy lęku. Teraz nawet boje sie bać bólu, boje się swoich przyjaciół. Przecież ja nie mam przyjaciół. W tym potoku bezbarwnych dekoracji, staram się chwycić czegoś, co nie pozwoli mi zupełnie sie pogrążyć. Uciekam do środka siebie, bo nie wiem już kim jestem, skąd pochodzę. Gubię się w labiryntach ludzkiej podświadomości i gdyby nie to, że pragnę zobaczyc Cię znów dawno już by mnie tu nie było. Dziwię się sobie, jak mogę być taka słaba. Kropla po kropli topi sie we mnie poczucie pweności siebie czy wiary w świat. Przyciągam niewidzialnym magnesem ludzi, którzy wiedzą co znaczy ból. Tylko, że oni są odważniejsi. Głębokie rany, czy wypalone dziury na nadgarstku - zobaczyłam to u niego na ręce i od tego momentu nie moge się mu oprzeć. Sama MUSZĘ tego spróbować. Pragnę tego. Szkoda, że jest tak niedostepne. Ostatnio wszystko przekształca się w nic. Myśli samobójcze od jakiegoś czasu krążą po mojej głowie i są coraz wyjaźniejsze. Tracę ludzi dookoła siebie, bo odpycham ich ze zdwojoną stanowczością. Kłócę się, bo przecież to tak bezduszne istoty. Płaczę po nocach, bo nagle uświadamiam sobie, że jestem cholernie samotna. Nie mam nikogo, do kogo mogłabym się przytulić i cholernie tęsknię za normalnym życiem.
ta sama inna Akness, a w głośnikach: Delirium - Żyletka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz