and what if...?

and what if...?

piątek, 15 czerwca 2012

I hate me too

Ona nie potrafi być sama. Nie umie. Błąka się uliczkami swojego samotnego umysłu. Już się nie stara odnaleźć. Nie ma siły. Wydawać się może, że upadła i nigdy nie wstanie. Nie potrafi pogodzić się z faktem, że jest sama. Że nie ma nikogo innego obok, kogoś kto lubi ją i komu może zaufać. Jej świat jest mały. Zbyt mały żeby pomieścić jeszcze więcej bólu i cierpienia. Kiedy wyleczyła się z upuszczania bólu krwią teraz nie potrafi się go pozbywać. Wypełnia ją. Nic nie spakuje tak samo, żaden obraz nie przypomina poprzedniego. Zatraca się w tej cholernej ciszy. Ciszy słów, które chciałaby usłyszeć. Sny już nie są dla niej ucieczką. Nie ma żadnych swoich momentów. Myśli. Cały czas. Otoczona przez ludzi. Ludzi, którzy idealnie udają. Nauczyła już się rozszyfrowywać zachowania, wie co jest dobre a co jest wyimaginowane. Ona.. Nie potrafi być sama. Przytłoczona ciężarem przepływających przez jej zbolały umysł myśli ona po prostu nie potrafi być sama. Może udawać niezależną. Może śmiać się. Może nic nie mówić. Ale każda piosenka, której słucha dokładnie wyraża to, co czuje w tym momencie. Not strong enough. Uciekła. Uciekła od Ciebie i teraz żałuje. Teraz tygodniami nie będzie potrafiła się pozbierać. Boli ją to, że nawet nie skomentowałeś tego czynu. Nie ma Ciebie w jej życiu. Teraz oficjalnie jest sama. Sama jak... jak nigdy. Szczerze. Czasami wydaje jej się, że może będzie dobrze jej samej. Ale wtedy zaczyna się ten okropny ból w okolicach serca. Bezdech. W sumie nie dziwi się nikogo, że jej nie wybrał. Sama by siebie nie wybrała. Nie potrafi pogodzić się tylko z tym, że jest sama. Każdy kogoś ma. Ona jedna nie ma. Ona jedna już nie stara się przywitać kogoś z wielkim zapałem. Boi się. Boi się, że tak szybko jak kogoś poznała tak szybko ten ktoś odejdzie. Boi się cholernie. Powinna się już przyzwyczaić. Takie jest życie. Tylko będą samotną pośród tłumu boli kiedy widzi się wszystkie powiązania międzyludzkie. Wielka sieć jak pajęczyna, tylko ona nie jest jej częścią. Nothing to lose. Samobójstwo? Nie! Nigdy o nim nie myślała, żeby żyć trzeba mieć siłę. Mimo, że ona nie potrafi tak dalej. Brnie w życie. Trzyma się kurczowo czegoś co trochę rozjaśnia jej szare niebo. Niebo bez spadających gwiazd. Niebo bez marzeń. Nie potrafi już marzyć. Chce tylko spokoju. Ciepła. Ciszy. In the end. A na końcu? Nie końcu błaga samą siebie, żeby wytrwała w swoim postanowieniu. Nie ważne jak będzie płakała. Za dużo razy się przez niego pocięła, żeby teraz nie przetrwać. Umrze z bólu. Ale wytrzyma, łudzi się, że wytrzyma... Fucking perfect.http://24.media.tumblr.com/tumblr_m20ut5oFGm1qkrafeo1_500.png

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz