and what if...?

and what if...?

środa, 30 kwietnia 2014

She keeps me warm

Może to nienajlepszy moment na pisanie, a może własnie najlepszy. Matura niedługo i ja potrzebuję wyrzucić z siebie wszystko. Ze spokojnym umysłem rzucić się w wir końcowej nauki. 
Bo wiecie, zakochałam się. To nie jakaś tam miłość. To jest właśnie ta miłość. O której chciałabym śpiewać. Pisać. Chciałabym się móc pochwalić tym uczuciem. Nie mogę. Bo nasz świat, nasze środowisko jest zamknięte. I bardzo ale to bardzo osądzające. Bo widzicie, zakochałam się w kobiecie. I wiem, że nikt tego nie zaakceptuje. Ale ja tego nie wybrałam. To spotkało mnie. I jestem szczęśliwa. Mimo, że się boję, mimo że co wieczór zasypiam ze strachem czy ktoś rano odkryje mój sekret. Mimo, że zasypiam z Jej zdjęciem na poduszce. Bo jestem daleko od niej i nie możemy siebie za to winić, ale ja tak nie potrafię. Szukam tej winy, bo jestem takim typem człowieka. W oczach mam łzy i serce mnie boli. Bo chciałabym ją ochronić przed całym złem, które ją spotyka. Obiecuję jej być ZAWSZE i wiem, że dotrzymam tej obietnicy cokolwiek by się nie działo. Wiem, że ją kocham, z nią jestem szczęśliwa. Uwielbiam jej głos, jej wzrok kiedy na mnie patrzy. Czuję się przy niej bezpieczna. I wiem, że nie jestem doskonała. wiem, że mam pełno wad. Wiem, że przepraszam za dużo, wiem, że siebie winie. Ale kiedy dzieje jej się krzywda ja nie potrafię nie szukać winy w sobie. Bo przecież nie ma mnie obok. I co, że nie mam jak być. Nie ma mnie i tyle. Tylko to widzę. Chciałabym być dla niej przystanią, żeby mogła co wieczór wtulić się i zasnąć bezpieczna.. Boję się ego czasu, który jest przed nami. Czasu rozłąki. Chciałabym teraz właśnie teraz dać to szczęście i bezpieczeństwo. Otrzeć łzy. I nie mogę, no kurwa, nie mogę. I wiem, że nie tylko mi jest ciężko, jej też. Wiem, że będziemy razem już zawsze. Wiem, że czasem ukrywa przede mną łzy. Wiem, ze chce być dla mnie silna. Kocham ją taką, ale także chciałabym być dla niej oparciem. Nie chce być słaba w jej oczach. Chciałabym się postarać tak, żeby nam się w końcu udało. Żebyśmy były szczęśliwe. Boję się, że jeśli nie uda mi się dostać na TAMTE studia to poczuje, że zawiodłam na całej linii. Że nie wystarczająco się starałam. Na inne studia nie chcę iść. Kiedy znów ją zobaczę? Za rok? Więcej? Kiedy dotknę jej dłoni? Popatrzę w piękne oczy? Co mam zrobić? Jak mam więcej od siebie wymagać, skoro więcej nie potrafię? Chcę być dla niej wszystkim. Nie chcę jej stracić. To jest tak cholernie trudne. Chciałabym jej dotknąć.. Niech ten koszmar się skończy. Chcę już być po egzaminach, chce ukoić rozerwane serce w jej łapkach. Błagam. Nie wiem kogo mam o to błagać. Może wydaję się taka silna z zewnątrz. Gówno prawda. Chce już wiedzieć, że zjebałam. Tylko na to już czekam. Zamknąć się w pokoju i wyć. Raczej tylko to mi zostanie. Bo czuję się zupełnie bezwartościowa.. Nie wiem jak pookładać to życie. Marze tylko o tym, żeby była szczęśliwa. Na tym mi najbardziej zależy. Ona jest moim życiem. Bez niej nie ma mnie. I nikt mi nie odbierze prawa do miłości. Prawa do kochania. Ja ją kocham. I będzie moją dziewczyną już zawsze. Wiem to. Bo ma moje serce. Bo bez niej nie istnieję. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz