Sypie mi się grunt pod nogami. Kiedy wydaje mi się, że prawie już się ustatkowałam, już prawie mam to, czego tak bardzo oczekuję, mam to już mieć, zaraz, za moment... ucieka mi. Ucieka mi, ale w taki sposób, pokręcony, niezauważalny, taki gdzie nie mogę tego ogarnąć swoim omkłym umysłem. Taka dziura w głowie, przez którą uciekają myśli jak dym papierosa przez szparkę pomiędzy oknem a framugą. Okrągłe blizny na rękach przypominają mi, że papierosy też mi kiedyś pomagały. Oczyszczenie tak idealne, że mogłabym o tym śnić. Chcąc być czystą byłam przekonana, że to na mnie pora. Taki rytuał powtarzany, taki moment, który oznaczał koniec, a zarazem początek. Dziwna chwila, gdzie dwie skłócone jaźnie walczą ze sobą o tą czystość psychiczną wiążącą się z bólem. Taka myśl przeszywająca umysł, obolały umysł pragnący jedynie wolności i spokoju. Zamknięte cztery ściany pokoju przypominają o samotności w bardzo oczywisty i nie uchroniony sposób. Samotność. Brzmi tak pięknie, dumnie. Człowiek nie może sobie pozwolić, aby zawładnęły nim uczucia. Podążając za głosem czy to serca, czy rozumu racjonalność powinna mu przyświecać. Tak, to jest niemożliwe. Racjonalność, czysty realizm. Jak? Słysząc słowa puste, nie znaczące nic. Jak mam pomyśleć o czymś zupełnie innym? Jak? Zwracając się do innych nie pomogę sobie samej. Czekam na słowa, czekam na gesty, na próżno wyglądam za nimi. Nie widzę przyszłości, żadnej nadzieji. Myśląc o tym, o nim, o sobie. Nasz świat, tylko nasz, w którym potrafimy kochać. Dziwne uczucie, dziwne naprawdę. Takie... Magiczne, nie z tego świata. Poczuć, tego pragnę. Nie odczuwam niczego, cokolwiek się dzieje. Starając zwalczać to oschłością myślę o tym ile bym dała za normalne życie. Ile bym musiała zmienić, aby POCZUĆ. Gubię się. Wiedząc o tym błąkam bez drogowskazów nie pozwalając sobie pomóc. Jestem głupia i naiwna. I nawet to, że mówisz, że mnie kochasz już nic nie pomoże.
bardzo smutne, nie pomyślałabym że taka wesoła osoba jak Ty tak sobie w środku rokminia.
OdpowiedzUsuń